To, co obce, obserwuje nas z cieni. Recenzja powieści Carla Frode Tillera „Początki”

Carl Frode Tiller –  Początki
Przekład: Katarzyna Tunkiel
Wydawnictwo Poznańskie – Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich, Poznań 2020

illustration

Na odwrocie okładki przeczytać możemy „Hipnotyzujący portret destrukcyjnego idealisty.”. Ten komentarz wydaje się mocno nietrafiony. Główny bohater to ktoś, kto celowo sika na klapę w toalecie, aby zrobić na złość teściowej. Nie zmienia to faktu, że jest to całkiem interesujący portret!

„Początki” opublikowano oryginalnie w roku 2017, powieść została wtedy nominowana do nagrody literackiej Rady Nordyckiej. Polski przekład ukazał się dwa lata później. Autor, Carl Frode Tiller, zalicza się do czołówki literackiej Skandynawii. Jego debiut z roku 2001, „Skråninga”, otrzymał nagrodę Tarjei’a Vesaasa za najlepszy norweski debiut literacki. Tiller jest laureatem wielu prestiżowych nagród literackich, ale w ramach recenzji wymienię jeszcze tylko Nagrodę Norweskich Krytyków Literackich i Europejską nagrodę literacką. Co ciekawe, znany jest też z pisania w nynorsk, czyli mniej powszechnej odmianie języka norweskiego, którą posługuje się zaledwie 10-15% Norwegów.

Akcja „Początków” zaczyna po próbie samobójczej Terjego, głównego bohatera powieści. Mężczyzna leży w szpitalu, są to jego ostatnie chwile.Następnie śledzimykluczowe sytuacje z jego życia, które nie tylkotłumaczą stan, w jakim się znalazł, ale ukazują też wydarzenia, które kształtują charakter Terjego.

Główny bohater faktycznie jest idealistą, jeśli skupić się na jego postawie wobec natury. Terje jest specjalistą ochrony środowiska, ale to coś więcej niż praca;szanuje i podziwia przyrodę, znajduje w niej ukojenie i ucieczkę od codziennych problemów. Jego problemy są po części spowodowane przez innych ludzi, po części przez jego własną psychikę.Główny bohater cierpi na coś w rodzaju paranoi. Objawia się to lękiem przed byciem porzuconym oraz nadmiernym analizowaniem drobnych detali w zachowaniu innych, doszukiwaniem się ukrytych i złych intencji. Terje ma również czasem wrażenie, że jest obserwowany, ale zawsze, gdy ogląda się za siebie, nikogo tam nie ma. W tym wypadku ciężko jest powiedzieć, czy wynika to z problemów psychicznych głównego bohatera, czy raczej zauważa obecność samego siebie, obserwującego swoje wspomnienia z perspektywy trzeciej osoby. W późniejszej części powieści wspomnienia bohatera i teraźniejszość w szpitalu zlewają się ze sobą. Bohater szuka w swojej własnej głębi odpowiedzi na wewnętrzne konflikty, pytanie czy te odpowiedzi pomogą mu znaleźć ukojenie przed śmiercią.

Styl „Początków” może być zarówno walorem jak i wadą. Długie i skomplikowane przemyślenia Terjego, znawcy zagrożonych gatunków, dotyczące przyrody mogą nużyć. Sam przyznam, że niekiedy miałem ochotę je przeskoczyć. Z drugiej strony, opisy te zawierają wiele ciekawostek dotyczących fauny i flory Norwegii, których nie mielibyśmy zwykle okazji poznać, nie sięgnąwszy po podręcznik od przyrody. To, co z kolei najbardziej mnie ujęło w powieści, to niezwykle realistyczne ujęcie codziennych sytuacji. Chodzi o analizowanie intencji rozmówców, ich mimiki, gestów i spojrzeń. Zdarzało mi się porównywać przemyślenia głównego bohatera z moimi własnymi, kiedy znajdowałem się w podobnych sytuacjach.

Po bliższym zapoznaniu się z książką możemy zauważyć, że sytuacja, w jakiej znalazł się Terje, to skutek wielu problemów, które rozciągały się przez całe jego życie, a nie porażek, jakich doznał w swoich ostatnich miesiącach. Bohater przechodzi kryzys małżeński, mierzy się z wyginięciem gatunku draba cacuminum cacuminum, o którego przetrwanie walczył. Jego podejście do życia jest w dużej mierze zdeterminowane przez dziedziczną chorobę, przez którą ma problemy z empatią wobec ludzi; jest też narcystyczny, ale wady te nie odgrywają tak dużej roli, kiedy jest z rodziną. Tym mocniej dotyka bohatera to, że zauważa podobne zmiany w charakterze u swojej córki.

Uważam, że dużym faux pas byłoby w przypadku „Początków” nie poświęcić osobnego akapitu tłumaczce, Katarzynie Tunkiel, która podołała nie tylko charakterystycznemu stylowi Carla Frode Tillera, ale również specjalistycznym terminom użytym do opisu przyrody. Pani Tunkiel sprawiła, że nie miałem problemu z odnalezieniem się w specyficznych, norweskich miastach. To między innymi dzięki niej ta powieść jest zrozumiała i wciągająca!

„Początki” to kolejna interesująca pozycja Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich. Nie jest to książka łatwa do czytania od początku, ale zaangażowanie opłaca się. To właśnie późniejsze rozdziały sprawiają, że zdajemy sobie sprawę z tego, że trzymamy w rękach bardzo dobrą powieść. Często przewracałem strony do tyłu, aby wyobrazić sobie jak fabuła rozwijałaby się, gdyby była chronologiczna. Ostatecznie sposób ukazania kacji w książce sprawiły, że mocno wciągnąłem się w tę powieść. Mogę polecić ją z czystym sumieniem!

Jakub Dzido

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s